Jeszcze w zielone gramy


W Szwecji lokalne prawo nakazuje zwiększenie czcionek w restauracjach i wielkości liter w rozkładach jazdy np. I to jest równościowy kraj! Bo nie myślę o starzeniu dopóki nie próbuję odczytać składu kosmetyku, który ponoć jest ekologiczny. Najpierw ściągam okulary, czasem to pomaga, ale nie przy składach, bo wtedy, czytany tekst jest jak na wysięgnikach…


Najpierw długo myślimy, że czas nie upływa, a my jesteśmy nieśmiertelni i każdy kto ma więcej niż dwadzieścia pięć lat jest już trochę stary. Pamiętam jak w redakcji, byłam po trzydziestce wybierałam się na Kult do „12” kiedy Marcin, dziennikarz, młodszy ode mnie tylko o osiem lat zapytał: „To ludzie w Twoim wieku też słuchają Kultu?” Jego pytanie wydawało mi się absurdalne, a teraz mój syn Mikołaj, dziwi się, że moja 37 koleżanka polubiła imprezę, na którą on sie wybiera. Może na szczęście, granica starości oddala się w zależności od perspektywy wieku, w jakim jesteśmy…


Będąc studentką myślałam o swojej przyszłości widząc siebie czterdziestoletnią z kotem, w bujanym fotelu, pracującą nad swoją kolejną, fascynująca powieścią. Moja 40-stka minęła jakieś osiem lat temu i nie mam nawet bujanego fotela… nie napisałam żadnej powieści, a właśnie po 40 zmieniłam radykalnie swoje zawodowe życie.


Najpierw oswajamy myśl, że jednak nie jesteśmy nieśmiertelni, bo z autopsji poznajemy objawy innych chorób niż przeziębienie. Potem zauważamy, że po każdej imprezie lub nieprzespanej nocy regenerujemy się dużej. Ale przecież nie chcę widzieć w moim lustrze zmarszczek, ale gdy spotykam rówieśników, jak to się mówi; – świetnie zachowanych-, to wierzcie mi… są mocno dojrzali. Przecież tak długo byłam najmłodsza; najmłodsza w zespole, w którym tańczyłam, najmłodsza w zawodowych kręgach, na poważnych balach najmłodsza.. A dziś tak wiele jest wiele miejsc, w których mówię do mojego męża: – Kochanie, są też ludzie w naszym wieku…


No pewnie, że są dobre strony przemijania. Niezależnie od osobowości mija z czasem przewrażliwienie na własnym punkcie. Ja przestałam pudrować sto razy dziennie świecący nos, na pewno po 40-stce. Poczucie humoru nie jest moją mocną stronę, od niedawna jednak umiem się z siebie śmiać, z moich histerii chwilowych, z moich poszukiwań komórki wiecznie zagubionej w czeluściach torebki lub fotela, portfela lub drugiej skarpetki. I dzieci moje nie spadają mi z krzeseł i z murków i nie uderzają o pralkę głową np., co było zmorą dwóch poprzednich moich dekad.


Receptą w przestrzeni publicznej są równościowe przepisy m.in, aby seniorzy mogli literki w miejscach publicznych odczytać. Oferta kulturalna, rozrywkowa i sportowa dla seniorów i ławeczki w miejscach publicznych dla seniorów, którymi niebawem będziemy. Zakaz komentowania w stylu : „ja w Twoim wieku”, albo „Ty wiesz ile ja mama lat”. I nie rezygnujmy z marzeń i planów ze względu na wiek. Te niezrealizowane dodają nam skrzydeł w każdym wieku. Zatem pomarzę o przynajmniej jednej książce z moim nazwiskiem na okładce i że kiedyś zapnę narty i poszusuję. Jeszcze w zielone gramy…


Tekst ukazał się w Panoramie Wałbrzyskiej (Gazeta Wrocławska)





0 wyświetlenia

© 2020 Kobiece Twarze. Wszelkie prawa zastrzeżone.