Odwagi!


Odważnie zrezygnowałam z pracy w gazecie. Odważnie odeszłam ze związku, w którym oboje nie byliśmy szczęśliwi. Czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę, podjąć decyzje i jej bronić. W dzisiejszych czasach to takie trudne, ale coraz częściej przypominam sobie, że potrafię.


Odeszłam z redakcji, no może nie z dnia na dzień, ale z miesiąca na miesiąc, pozostawiając kontakty,  instrukcje organizacji plebiscytu Muflony i kontakty do najważniejszych firm i osób w tym mieście. Miałam ciepłą posadkę, od 12 lat jako redaktor naczelna Wiadomości Wałbrzyskich, a później też Tygodnika Wałbrzyskiego. Byłam rozpoznawalną i szanowaną redaktor naczelną. Jednak nie wszystko szło po mojej myśli. A z czasem coraz więcej  tylko po myśli właściciela. Byłam w związku i zabrakło nam po latach miłości, a ja się zakochałam. I odeszłam prawie z dnia na dzień z pięcioletnim synem… W obu sytuacjach nie było łatwo. Na początku miałam wątpliwości. Ale kiedy już postanowiłam… To broniłam tej decyzji jak lwica. A nauczył mnie tego mój mąż Paweł. „Podejmij decyzję ,a kiedy to zrobisz – będziesz bronić tej decyzji,  bo jest Twoją i przez Ciebie podjętą decyzją”

Jednym z moich  postanowień noworocznych  jest bycie odważną. Będę odważna na fb w głoszeniu moich poglądów, na urodzinach u znajomych, wobec koleżanki na zumbie, która plecie trzy po trzy i wobec starej przyjaciółki, która mówi tylko o sobie. Nie! Obiecuję sobie, nie przemilczę, nie ugryzę się w język, nie zmienię tematu, nie zacisnę pieści, nie wbiję sobie paznokcia w dłoń – tylko powiem, -nie! ,myślę zupełnie inaczej, jest zupełnie inaczej, nie masz racji… itp. Pracę zawodową mam taką, że lepiej, ( bezpieczniej ?), byłoby ze wszystkimi dyplomatycznie, dobrze żyć, to ogłaszam,  że się nie boję. Będę mówić i pisać, co myślę.

Martwi mnie że sędzia, który domaga się ujawnienia list poparcia wybranych do KRS i tłumaczy, dlaczego sądy powinny być niezależne nazwany został przez przedstawiciela rządzących… celebrytą… Oskarża się go, że próbuje coś dla siebie w tej sprawie ugrać, rozsławić swoje nazwisko… Jakże często zarzuca się różnym społecznikom, (wojownikom?), że do czegoś to im z pewnością potrzebne. Większość działaczy ma znane nazwiska i rozpoznawalne twarze, ale czy to źle? Jestem za społeczeństwem obywatelskim, angażuję się w protesty, których idee mnie przekonują, biorę udział w publicznych debatach, czasem sama je organizuję. Nie, nie dostaję wynagrodzenia za działalność w Radzie Kobiet, za wystąpienia dotyczące sytuacji kobiet na konferencji w Bautzen czy Dzierżoniowie. Nikt mnie nie zmusza do zorganizowania sprzątania Podzamcza, na przekór prześmiewcom i ku aprobacie nielicznych. Po prostu uważam, że choć czasami trzeba zachować się odważnie. Chociaż nie tkwi to wcale  w mojej naturze. Boje się chorób, swoich lęków, odejścia najbliższych, śmierci… niebezpiecznych miejsc, wspinania, skakania z wysokości, szalonych karuzel i owadów.

Ale wiem, że już kilka razy w życiu wybrałam odważnie. I  było warto. A moje zaangażowanie w różne sprawy społeczne, polityczne, mówienie głośno, o tym, co myślę, pozwala mi z uśmiechem patrzeć w lustro, no  prawie co rano. „Bądź odważny – w ostatecznym rozrachunku, jedynie to się liczy” – i te słowa Zbigniewa Herberta, będą nam potrzebne…

Tekst ukazał się w Panoramie Wałbrzyskiej (Gazeta Wrocławska)

0 wyświetlenia

© 2020 Kobiece Twarze. Wszelkie prawa zastrzeżone.